Las Palmas - Elche 1:1 (Castro 30' - Cruz 39')
Pepe Mel jak to Pepe Mel, dalej rotuje składem - na mecz z Elche wystawiony został środkowy obrońca Alejandro Suarez, który dotychczas zagrał tylko w 8 meczach, a do linii pomocy wrócił młodzian Pedri. Początek meczu przebiegał pod dyktando Elche, które przeważało, chozbyt wolno budowało ataki pozycyjne. W 6 min. Ivan Sanchez złamał akcję do środka i zatrudnił Martineza strzałem przy bliższym słupku, jednak zbyt lekkim. Po kilkunastu minutach Las Palmas zaczęło się rozkręcać, atakując coraz groźniej, zwłaszcza lewą flanką - szczególnie aktywni byli Ruiz de Galarreta oraz Kolumbijczyk Narvaez. W 20 min. bliski zdobycia gola był de la Bella, którego strzał z bliska obronił Edgar Badia, a próbujący dobijać Narvaez nie trafił czysto w piłkę. W 30 min. Las Palmas objęło prowadzenie - po dalekim crossie Narvaeza Ruiz de Galarreta zgrał piłkę do Rubena Castro, a obchodzący dziś 39. urodziny napastnik niezbyt mocnym, ale chirurgicznie precyzyjnym strzałem po ziemi zmieścił piłkę przy słupku. Elche wyrównało w 39 min. - Juan Cruz chciał chyba dośrodkowywać, ale wyszedł z tego świetny strzał, który zaskoczył źle ustawionego Josepa Martinez. Po przerwie Las Palmas dominowało, ostrzeliwując bramkę Badii kolejnymi uderzeniami z dystansu. W 67 po dużym błędzie obrony Elche prezent dostał Ruben Castro, ale jego mocny strzał instynktownie obronił Badia. Z kolei Pedri w 75 min. zmarnował doskonałą sytuację - po ograniu obrońcy w polu karnym uderzył obok słupka. Mimo naporu nie udało się uzyskać zwycięskiego trafienia.
Szkoda tych straconych punktów, bo Las Palmas było dziś wyraźnie lepsze, a wygrana z Elche dawałaby realną szansę na miejsce barażowe. W następnej kolejce czeka Huesca na wyjeździe, tam o punkty będzie trudno.



