Las Palmas - Ponferradina 3:0 (Castro 70'-karny, Narvaez 90+1' 90+3')
Po beznadziejnej 1. połowie i nieco lepszej 2. Las Palmas pokonało przeżywającą ostatnio kryzys i zupełnie bezbarwną dziś drużynę z Ponferrady. Pierwsze 45 minut było chyba jeszcze gorsze niż przeciętna młócka Segunda Division. Żadna ze stron nie potrafiła zdominować rywala, a sytuacji bramowych było jak na lekarstwo - brakowało podań otwierających drogę do bramki. Warta wzmianki była jedynie sytuacja z 36 min., kiedy to po akcji gospodarzy lewym skrzydłem piłkę dostał w polu karnym Ruben Castro, ale po strzale doświadczonego napastnika stojący na linii bramkowej stoper Ponferradiny Fran Manzanara uratował sytuację. 2. połowa była odrobinę lepsza - w pierwszych minutach bardziej aktywni byli goście, ale później Las Palmas przejęło inicjatywę i atakowało coraz groźniej. Gospodarze wywalczyli w końcu rzut karny, który pewnym strzałem wykorzystał Ruben Castro. Ponferradina w zasadzie nie odpowiedziała na utratę gola, nie stwarzając żadnych sytuacji ani nawet nie przejmując inicjatywy - Las Palmas nadal atakowało. W 81 min. z rzutu wolnego kąśliwie uderzył Narvaez, piłkę sparował z problemami Rene. W 91 min. po jednym z nielicznych w tej części meczu ofensywnych wypadów gości Las Palmas wyprowadziło zabójczą kontrę - świetnie rozegrał ją młodzian Pedri, który wyprzedził dwóch rywali i wyłożył piłkę Kolumbijczykowi Narvaezowi, a ten w sytuacji sam na sam nie pomylił się. Dwie minuty później poszedł kolejny kontratak podopiecznych Pepe Mela, i tym razem Narvaez w sytuacji sam na sam popisał się dobrym wykończeniem akcji i ustalił wynik na 3:0.
Na chwilę obecną Las Palmas zajmuje 11. miejsce (choć swojego meczu w tej kolejce nie zagrał jeszcze Sporting Gijon), przy stracie 5 punktów do miejsca barażowego i 4 kolejkach do końca nadzieje na czołową szóstkę są już raczej iluzoryczne.



