Prawda jest taka ze są tylko 2 opcje
- jest wirus ale to wtedy nie ma wesel, meczów, imprez, otwartych kąpielisk itd
- nie ma wirusa i żyjemy jak zwykle
To co się dzieje teraz to siedzenie na płocie z nogami po obu jego stronach. Niby zachowujemy standardy higieny (maseczki, odległość, testy) ale to tylko jak ktoś patrzy, w celach formalnych a i tak każdy ma wywalone. Czysty idiotyzm i tyle i nikt nie wie jak z tego wybrnąć
Wczoraj i przedwczoraj dla przykładu byłem na kąpielisku miejskim Ruda w Rybniku. W piątek pusto ale każdy wchodzący do basenu musi założyć bransoletkę (po uprzednim jej zdezynfekowaniu samemu) żeby służby wiedziały ile jest osob w wodzie (są limity). Wczoraj jako że sobota to ludzi więcej x 3 i zgadnijcie. Już nie ma obowiązku obrączkowania bo za mało mają tych bransolet.... No śmiech na sali
IMHO oczywiście wirus jest ale główne żniwo zbiera w Hiszpanii, Włoszech itd bo tam faktycznie oddziały szpitalne nie wyrabiały. U nas wirusa nie ma - celowo pomijam śladowe ilości chorych bo statystycznie to jest pomijalna liczba (może to zasługa diety cebulowo-ziemniaczanej popijanej Wódka? Albo tych obowiązkowych sczepien na gruzlice) i te zakazy są wobec tego bez sensu (szczególnie że i tak są notorycznie łamane a jakoś setek tysięcy chorych nie przybywa)



