Brawo Lech. Co prawda ostatni kwadrans był taki, że można było zejść na zawał (poprzeczka, świetna interwencja Bednarka, jeden strzał milimetry obok słupka), ale też trzeba im oddać, że póki co spisują się tak, że serce rośnie, a tej drogi nie mieli usłanej ogórkami. Brawo, fajnie będzie ich oglądać dalej.
Jeszcze tylko Legia i dwa zespoły w grupie. Ostatni raz coś takiego było z 10 lat temu - z Legią i Wisłą, prawda?



