Z oceną tego co się dzieje wstrzymam się jakiś czas. Ale wcale nie zdziwiłoby mnie to, że władza dysponuje takimi "badaniami" z których wynika, że jeżeli temat koronawirusa będzie na tapecie to partia popłynie z gównem na samo dno, czyli tam gdzie jest jej miejsce. A tak temat pandemii zejdzie na drugi plan i w razie eskalacji łatwiej będzie wytłumaczyć ogłupionemu elektoratowi wprowadzenie lockdown - u (ochrona porządku, bezpieczeństwa i zdrowia publicznego) oraz ewentualny wzrost (lub utrzymanie wysokiego poziomu) zachorowań. Myślę, że za jakiś czas będzie forsowany taki przekaz, że gdyby nie "hołota", która wyszła na ulicę to służba zdrowia złapałaby drugi oddech, lockdown nie byłby konieczny a za wszystko odpowiada opozycja, która w dupie ma dobro tego kraju itp.venomik pisze: ↑26 paź 2020, 23:03Pytanie czy o efekt faktycznie chodziło i czy był on odpowiednio skalkulowany.
O pomysłach aby zaostrzyć ustawę o aborcji było słychać od samego początku rzadów PiSu. Raz już próba 'projektu poselskiego' była. Zakończona protestami i wycofaniem się z tego. Co ciekawe - gdyby wówczas ta ustawa trafiła do trybunały konstytucyjnego to jej 'odpowiednia ocena' byłaby bardziej problematyczna - nie było Pawłowicz, nie było Piotrowicza, nie było Steliny, itp.
Więc IMO bardziej prawdopodobna jest wersja, że PiS chciał skorzystać z sytuacji i przepchnąć coś, do czego w innych okolicznościach nie miał odwagi, a chciał to zrobić od dawna. I trochę się przeliczył. Obecnie protesty pojawiły się w małych miastach, w których o żadnych protestach wcześniej nie mobło być mowy, niezaleznie od sytuacji. I to w czasach, kiedy wiele ludzi jednak ma mniejszą ochotę na wyjście z domu.
Jeśli to jednak była próba polaryzacji - to brzmi to tylko gorzej, bo linia polaryzacji przechodzi zdecydowanie nie tam, gdzie powinna, aby było to korzystne dla partii rządzącej w długim okresie czasu.
IMO w ciągu najbliższych dni/tygodni zobaczymy daleko posunięty damage control. Obietnice ustawy, gdzie jednak sytuacja zostanie przesunięta mocno w stronę tego, co było. I retoryka 'Niezależny trybunał konstytucyjny orzekł coś niezaleznie od rządu, a sam rząd dzielnie walczy o kompromis dla obywateli'.
Inna sprawa, że już podczas ostatniej próby zaostrzenia przepisów dot. aborcji w TK większość osób była z nadania PIS - u, a że orzeczenia zapadają większością głosów to można było przepchną w taki sposób jak teraz.



