No nie, cały czas nie widzisz różnicy. KK to środowisko pouczające innych o moralności, a na własnym podwórku chroni zwyroli i odznacza się wybitnym poziomem zepsucia jako całość. Nijak się to ma do sytuacji, w której na ulicy staje za nami jakiś obcy psychol, nawet jeśli tak jak my jest fanem tego samego klubu albo zwolennikiem tej samej partii.


