Przecież "aborcja i [ch**]" była, jest i będzie - jak ktoś nie chce mieć dziecka, to i tak się go pozbędzie.
Mówimy tu o sytuacji, w której Twoje potencjalne dziecko będzie konało w męczarniach zaraz po urodzeniu, które to urodzenie - tak notabene - będzie obarczone bardzo dużym ryzykiem utraty zdrowia dla Twojej partnerki. Nigdy nie będziesz na miejscu tego dziecka i tej kobiety, dlaczego więc dajesz sobie prawo decydowania o nich?


