No bo właśnie o to chodziło - rozmawialiśmy o kobietach, których nie stać na aborcję i które nie mają dostępu do internetu i żadnej pomocy z zagranicy. Często są to właśnie kobiety gwałcone przez mężów i rodzące dzieci na potęgę.
Okej, kumam
Niby tak, ale to była blokada zapowiedziana wcześniej - choć niestety bez konkretów, co do ulic. Plus, właśnie o tę siłę rażenia chodziło - żeby zwrócić uwagę na siebie i swoje postulaty, a nie potulnie iść poboczem.
Co nie zmienia faktu, że zgadzam się z przedstawioną przez kogoś wcześniej opinią, że cały ten protest jest władzy bardzo na rękę - i dlatego tak dobrze pokazują go w TV - żeby było na kogo zwalić winę za wzrost zakażeń. Wolałabym, żeby go nie było, ale też wiem, jak duże ma dla nas znaczenie.
I tak, i nie, bo chodzi o dość skrajne przypadki - a te i tak żyją głównie z zasiłków.


