Nawet gdyby 100% mieszkań miało "dostęp do neta", nie znaczyłoby to, że mają do niego dostęp takie kobiety. Przypomnę, że rozmawiamy o przypadkach osób niezaradnych życiowo, które rodzą po kilkanaście dzieci - jedno za drugim. To one nie będą mogły sobie pozwolić na aborcję.
Większości z nas to nie dotyczy, ale naprawdę nie powinno się rzucać stwierdzeniami, że aborcja jest dla wszystkich łatwa, tania i dostępna na wyciągnięcie ręki. Bo nie jest.


