Nie chce mi się wchodzić w szczegóły, ale każdy jest mądrym teoretykiem a przynajmniej próbuje.
Otóż ja mam dziecko niepelnosparwne, ma autyzm i aspergera, to w usg nie wyjdzie.
Jest to też powód dlaczego boję się mieć więcej dzieci.
Ale jestem szczesciarzem bo jest szansa że będzie funkcjonował w społeczeństwie ale do tego trzeba lat terapii i poświęceń.
Terapii które w ułamku zapewniają insytycje panstwoe w które są za to idpowiedzialne, wiele trzeba ogarniać prywatnie a w małych miejscowościach możesz się w dupę pocałować. Mój syn jest wozony 70km dziennie do szkoły, prywatnej bo nie mam innej opcji.
Albo prywatna szkoła, gdzie ma terapię ale podejscie nauczulycielek pozostawia wiele do życzenia albo państwowa mordownia gdzie są dzieci od A do Z ze schorzeniami.
Takie dzieci jak moje często naśladują rowiesnikow. Nauka w placówkach czy osrodkach o ktroych tu wspominaliście wiąże się z tym, że będzie patrzył na wiecznie zmęczonych nauczycieli którzy chcą odbebnic i dzieci które biegają zaplute wzdłuż ściany i krzyczace non stop(byłem w wielu, widziałem jak wygląda i mam znajomych pracujacych) i on po powrocie do domu będzie zachowywał sie tak samo.
Takie miejsca nie pomagają tylko uwsteczniają takie dzieci a one są wrzucane do 1 wora.
Do normalnego przedszkola nie mógł pójść bo rodzice innych dzieci (katolicy, patrioci, obrońcy życia itd) bali się, że ich dzieci się "zarażą", można było interweniować w Ministerstwie Edukacji ale na kim by się to odbiło? No na dziecku a rówieśnicy nie wybaczaja bycia innym też, ale to już wychowanie rodziców.
Najlepsze są komisje lekarskie co 2 lata, gdzie czujesz się jakbyś chciał coś ukrasc. Lekarze się zbierają żeby sprawdzic czy mu czasem autyzm nie minął niczym grypa żeby zabrać świadczenie. Jeśli Ci wpisza, że dziecko nie wymaga opieki 24h na dobę to zabiorą Ci 2k miesięcznie i zostanie Ci dodatek w wysokości 200 zł miesięcznie od państwa i na tym ich opieka się kończy. Jak chcesz państwowa terapię dodatkowo to po 1h 2 razy w tygodniu, gdzie więcej wydasz na paliwo a pani po studiach da mu kartkę logiczną która sobie mogę ściągnąć z internetu.
Jak już bierzesz te 2k miesięcznie to nie możesz iść do pracy bo też zabiorą, żeby Ci się nie wiodło za dobrze, więc moja żona nie może do niej pójść, zresztą zajęcia dziecko ma od 8 do 12 więc znajdź tu robotę.
Ja mam nieraz pracę na gumowy zegar, więc jest to niewykonalne.
I tak to się kręci.
Wyobrażam sobie o ile gorzej mają matki dzieci, które trzeba podcierac cały dzień, karmic, przebierac itd... i za te same pieniądze ktore biorę ja.
Oddałbym bym wszystko i każde pieniądze żeby moje dziecko było zdrowe. Jak mówiłem tragedii nie ma jak u innych niepełnosprawnych, ale są momenty kiedy jesteś bezsilny, wychodzisz odpocząć od wrzaskow, klocisz się z żoną itd...
Dlatego śmieje się z ludzi, którzy wiedzą lepiej na takie tematy. Wiedząc co wiem i widząc jak wygląda życie moje, szczerze Wam tego nie życzę ale w sumie jak widzę jak niektórzy ochoczo decydują czy sąsiadka ma urodzić, bo tak, i męczyć się całe życie i ma męczyć się dziecko z wykryta w ciąży wadą genetyczną, to może faktycznie niektórzy powinni doświadczyć na własnej skórze.
I wiecie co byście wtedy powiedzieli (sami sobie bo wstyd byłoby się przyznać potem) że albo nie chcecie więcej dzieci albo usuniecie jak wyjdzie że jest chore.
I tyle będzie z Waszych przekonań ,jak na własnej skórze doświadczycie jak społeczeństwo w tym kraju reaguje na dziecko "inne", jak reagują inne dzieci i jak Wasze kochane państwo Wam pomaga żeby żyło się lepiej skoro już nakazują się urodzić.



