Nie mogłem mieć takiego wyboru, bo to czy dziecko będzie miało autyzm i jak głęboki nie wyjdzie w żadnym badaniu.
Opisałem tylko po krótce jak wygląda codzienność z takim dzieckiem niepełnosprawnym.
Oczywiście wiele ominalem, jak to ze matka dziecka niepełnosprawni często nie ma czasu dla siebie, na bycie zwykłą kobietą. Wyjścia na kolacje do kina itd to rzadkość, ciągle napięta atmosfera w domu zależna od humoru dziecka. Często moja żona wyjeżdża na weekend do koleżanki czy rodziców żeby złapać oddech.
Ja to w robocie wezmę służbę czy nadgodziny żeby odpocząć(Tak, wiem jak to brzmi ale taka jest rzeczywistość inaczej byś z nerwów się wyzywał w domu a na kim?) Jak mały ma humor to jest złote dziecko ale jak się nakręci to cały dzień potrafi tak dać w kość ze masz łeb jak sklep, ciągły płacz o wszystko przeradzajacy się w gniew i lata wtedy co ma pod ręką, i marzysz o tym żeby już zasnął a wtedy sam nie masz już siły. Na dwor samego nie puscisz.
To wyobraź sobie widok rodziców dziecka od którego nie odejdziesz, nie zostawisz na sekundę.
Wiesz ile razy telefony, ladowarki, suszarki lądowały w zlewie pełnym wody? Nie dlatego że jest zlosliwy tylko nie zrozumiał żeby robi coś złego, chciał się pobawić. Nie ma wyczucia strachu, myśli że jadący samochód kiedy on jedzie na rowerze to potencjalny partner do zabawy. Pójdziesz do piaskownicy pełnej dzieci to chce wszystkie zabawki jakie zobaczy itd..A to tylko spectrum autyzmu.
Są dzieci z gorszymi schorzeniami, które nie będę miały żadnego życia, bo jak rodziców zabraknie a rodzeństwo zdrowe będzie chciało własnego życia to trafi do ośrodków i tam co?
Jak juz mam dziecko niepelnosparwne to cieszę sie, że tylko tyle a nie gorzej. Zespół downa, wodogłowie itd...to są przypadki 100 razy gorsze.
Te choroby wykrywa się w ciąży, autyzmu nie i tak, gdybym miał mieć kolejne dziecko i miało by być chore do końca życia, zbierając wszystko do kupy plus pomoc państwa i bycie wrakiem czlowieka to tak, zapewne byśmy dokonali aborcji.
Tu nie chodzi o wygodę, tu chodzi o to że zmuszając rodziców i matki do rodzenia dzieci z poważnymi zaburzeniami(podkreślam poważnymi, gdzie dziecko spędzi życie w śliniaku na wózku czy łóżku albo nigdy nie będzie mogło być samodzielne itd..) nie tylko to dziecko skazujesz na wegetację ale i ich rodziców. Matka takiego dziecka nie podejmie pracy jak chce brać świadczenia a jak nie zostaną przyznane to co dalej? Dziecko zdrowieje i matka idzie do pracy? Nie, rodzina jest uboższa o najniższą krajową a dziecko nadal jest i wymaga opieki 24h na dobę i skąd wziąć pieniądze?
Tak aparat państwa tworzy z normalnej rodziny albo rodzinę ubogą albo patologię albo kolejną samotną matkę wychowującą dziecko niepelnosprawne, mąż odchodzi i państwo płaci socjal.
A.byli oboje szczęśliwi, oboje pracowali, odprowadzali podatki i być może kolejne dziecko byłoby już zdrowe....
Tu nie chodzi o mordowanie chorych dzieci, ale ta ustawa sprawia że nawet patologia z kamienic będzie musiała urodzić chore dziecko a wcześniej lekarz widząc pijaczke na łóżku mógł zasugerować usunięcie ciąży jak płód jest chory.
Są matki psychicznie nie gotowe na opiekę nad takimi dziećmi i co? Wyrzucić płód do kosza jak to nie raz znajdowano, porzucić niech ktoś inny się męczy?
Decyzje o aborcji to sprawa rodziny a nie rządu. Inaczej się męczy rodzic zarabiający 20k miesięcznie a inaczej ten z najniższą krajową.
W dupie mam politykę tak ogólnie ale to do niczego dobrego nie doprowadzi.



