Hoffenheim - Union Berlin 1:3
Niestety, Hoffenheim kontynuuje złą passę w Bundeslidze, tym razem przegrywając z berlińskim Unionem po ciekawym meczu, w którym sytuacji bramkowych było mnóstwo po obu stronach. W 9 min. Taiwo Awoniyi, którego pamiętam z dobrych występów w lidze belgijskiej, po prostopadłym podaniu dobrze nawinął w polu karnym obrońcę gospodarzy, ale jego strzał był bardzo niecelny. W 15 min. po błędzie Unionu przy wyprowadzaniu piłki (w 1. połowie było ich sporo) kapitalnej sytuacji nie wykorzystał Dabbur - po jego pierwszym uderzeniu piłkę wybił sprzed linii bramkowej Knoche, a dobitka minęła słupek. Po okresie lepszej gry Hoffenheim do głosu ponownie doszedł Union - w 21 min. po dośrodkowaniu Awoniyi spudłował na praktycznie pustą bramkę z kilku metrów. Goście mieli znakomitą okazję do objęcia prowadzenia również w 40 min., kiedy to główkę Griesbeck obronił instynktownie nogą Baumann. W 43 min. Hoffenhem przeprowadziło najlepszą akcję 1. połowy - po kapitalnie rozegranym ataku piłka została wyłożona Grillitschowi, ten uderzył mocno, ale nad bramką. Mimo tych licznych sytuacji w pierwszych 45 minutach gole nie padły. Po przerwie Union zaczął grać ofensywniej, co wkrótce przyniosło bramkowe efekty. Robert Skov, który dał zresztą w tym meczu dobrą zmianę, często atakując flanką, faulował w polu karnym - obejrzał czerwień, a rzut karny wykorzystał lekkim strzałem po ziemi Max Kruse. Mimo gry w osłabieniu Hoffenheim nie odpuszczało i ponownie przejęło inicjatywę, spychając Union do defensywy. Wysiłki te przyniosły efekt w 80 min., kiedy to Dabbur w tłoku w polu karnym znalazł sobie pozycję do strzału, po czym umieścił piłkę pod poprzeczką. Radość z wyrównania nie trwała jednak długo - w 85 min. po dograniu Maxa Kruse rezerwowy Pohjanpalo dość szczęśliwie z bliska wpakował piłkę do bramki. Chwilę później fiński napastnik mógł trafić po raz kolejny, w sytuacji sam na sam uderzył jednak w słupek. W doliczonym czasie gry Hoffenheim miało znakomitą sytuację do wyrównania, jednak Adamyan uderzył zbyt lekko. Gospodarze rzucili wszystko do ataku, w skutek czego w 94 min. nadziali się na kontrę - Kruse mając przed sobą już tylko Baumanna spokojnie odegrał do Cedrica Teucherta, który posłał piłkędo pustej bramki, ustalając wynik meczu. Gra Hoffenheim nie była zła, brakło trochę szczęścia pod bramką rywala, a czerwona kartka Skova znacząco skomplikowała sytuację (a i po niej gospodarze potrafili zdominować rywala).
Teraz Hoffenheim czeka mecz LE ze Slovanem Liberec u siebie, a później w Bundeslidze wyjazd do Wolfsburga, który jak narazie remisuje większość swoich meczów.



