Pomyślałam nad sympatiami - dawniej bardzo lubiłam Juventus, Barcelonę, Leeds i LFC, ale odkąd mój kontakt z piłką ograniczam głównie do swoich dwóch drużyn, to już nawet nie śledzę co dzieje się u innych. Jedynie sentyment do Cracovii pozostał, ale odkąd Raków gra w tej samej lidze, to też mam lekki zgrzyt w tym temacie
Z reprezentacji od dziecka mocno kibicuję Anglii i Holandii i to się nie zmienia. Ewentualnie jeśli na mistrzostwach grają Czesi albo któraś z bałkańskich reprezentacji - również trzymam za nich kciuki.
Z innych sportów - oczywiście Włókniarz w żużlu i ogólnie wszystkie lokalne drużyny.
Mam wrażenie - i ten wątek właśnie mi to pokazał - że moje zajaranie i życie sportem gdzieś uleciało. Oczywiście dalej nie przepuszczę ani jednego meczu swojej drużyny, ale gdy byłam młodsza, to ja sportem po prostu żyłam. I albo ma na to wpływ dorosłość - przytłoczenie rodziną, pracą i mnóstwem "poważnych" spraw, albo minęło mi po wyprowadzce z rodzinnego domu, gdzie kibicowanie było spoiwem łączącym mnie z rodzicami.


