Na Lechię największy wkręt miałem w czasach technikum do czasów studenckich. Od IV ligi biegałem na każdy mecz w Gdańsku aż do samej Ekstraklasy. Tak naprawdę moja zabawa skończyła się po przeniesieniu na "Bursztynek", cały klimat z Traugutta poszedł w zapomnienie i teraz oglądam jedynie w tv. Zdarza się pójść na stadion, ale rzadko. No i finał PP w Warszawie też oczywiście musiał być zaliczony, najlepszy piłkarsko rok Lechii od kiedy interesuje mnie ten klub


