Wczoraj natomiast ścigały się panie w slalomie. Faworytki główne były dwie: Petra Vlhova i Mikaela Shiffrin, faworytek drugiej kategorii było już kilka, na zbliżonym, podobnym poziomie, wiecznie druga Szwajcarka Wendy Holdener, jej koleżanka z kadry Michelle Gisin czy młode Austriaczki Chiara Mair i Katharina Liensberger. i... wygrała ta ostatnia, z ogromną przewagą! Najmłodsza z grona faworytek, bo 23-letnia Liensberger przed kilkoma dniami zdobyła jeszcze bardziej nieoczekiwanie brąz w gigancie, a kilka dni wcześniej złoto w zawodach równoległych. Też można zatem podpisać tekstem, podobnie jak u Faivre'a, że odpowiada jej śnieg w Cortinie. Austriaczka była bezkonkurencyjna, za nią jednak niespodzianek już nie było na podium, srebro dla Vlhovej, a brąz dla Shiffrin, dla której był to już 11 medal z MŚ. Dla niezaznajomionych z nartami, poinformuję że Shiffrin to MŚ w slalomie z... 2013, 2015, 2017 i 2019 roku, wczoraj "dopiero" trzecia
Dziś slalom mężczyzn, na zakończenie mistrzostw. Kto może wygrać? Oj, tutaj również faworytów jest wielu. Być może zrewanżować się za piątkową wpadkę będzie chciał Pinturault, być może w końcu odpali Norweg Henrik Kristoffersen, który po zakończeniu kariery przez Marcela Hirschera miał być największą gwiazdą narciartwa alpejskiego, a zawodzi na całej linii. Jednym z głównych faworytów z całą pewnością będzie inny Norweg, Sebastian Foss-Solevaag, choć ja nigdy fanem "Wikingów" nie byłem, nie jestem, dlatego staram się ich pomijać w swoich tekstach
No to oglądamy



