No i skurczybyk wygrał
Nie spodziewałem się przed zawodami, aż tak dobrego występu Norwegów, ale... karma im chyba oddała
Slalom sprzyjał zawodnikom, którzy potrafią szybko i płynnie śmigać między tyczkami, technicy jak Schwarz przepadli (lider PŚ wypadł w 2 przejeździe). Wypadli m.in. moi ulubieńcy Khoroshilov i Ryding, wypadli też Aerni, Grange, Gross czy Haugan, wszyscy którzy zawsze atakują na 100%, jeżdżą bardzo ryzykownie.
Srebrny medal dziś to ogromna niespodzianka, 24-letni Austriak Adrian Pertl pojawił się w PŚ dopiero rok temu! Z odległym numerem zajął fenomenalne 8 miejsce na trudnej trasie w Kitzbuhel, od tamtej pory trwa jego wspinaczka na coraz wyższy poziom. Równo rok temu udało mu się też zając raz miejsce na podium w PŚ, od tego momentu na stałe już zagościł w top15. W Chamonix pod koniec stycznia zajął 4 miejsce, dzięki czemu dzisiaj dostał numer startowy w czołówce i... dzięki temu myślę udało mu się pojechać tak dobrze
Trasa była... i trudna i łatwa
Jako dowód można podać że w top 30 znaleźli się zawodnicy z numerami startowymi: 58, 60, 66, 73, 79, 80 84 i 88. A byli to Duńczyk, Węgier czy Albańczyk. Którzy na co dzień w Pucharze Europy nie zajęliby miejsca w top30
Podsumowując, bardzo fajne MŚ, jedyny minus to kiepska organizacja FIS przy okazji paralelu.



