Podopieczni Sebastiana Hoenessa pokonali dobrze spisujące się w tym sezonie Wilki, był to już czwarty mecz z rzędu Hoffe bez porażki. Gospodarze objęli prowadzenie już w 9 min. - Kaderabek dośrodkował z prawego skrzydła, piłka trafiła do niepilnowanego Baumgartnera, a ten huknął, posyłając piłkę do siatki od poprzeczki. W 18 min. mogła paść kolejna bramka, Casteels uratował swoją drużynę, efektowną paradą broniąc strzał z dystansu Rudego, pomimo lekkiego rykoszetu. Niestety, pomimo niezłej gry gospodarzy w ofensywie, po raz kolejny w tym sezonie zawiodła obrona Hoffenheim - w 23 min. Weghorst dostał świetne prostopadłe podanie, urwał się obrońcom i w sytuacji sam na sam do końca wyczekał Baumanna, po profesorsku wykańczając akcję. Mimo aktywnej gry Wilków, wskazującej, że to raczej goście poszukają zwycięstwa, w 41 min. Hoffenheim powróciło na prowadzenie - rozgrywający dobre zawody Kaderabek po raz kolejny znakomicie dośrodkował z prawego skrzydła, dostarczając piłkę Kramariciowi, a będący w znakomitej formie Chorwat nie zmarnował sytuacji sam na sam. 2. połowa to już przewaga Wilków, które nie miały jednak pomysłu na złamanie obrony Hoffenheim, która nie popełniała już jakiś rażących błędów. W 61 min. zadrżałem, niemal widząc już piłkę w sieci po główce Weghorsta, ale piłka musnęła poprzeczkę i przeszła nad bramką. Kolejne ataki Wolfsburga nic nie dały, a Hoffenheim mogło zdobyć w doliczonym czasie gry trzeciego gola - Casteels pobiegł pod bramkę gospodarzy w ostatnim ataku, piłkę przejął jednak Dabbur i miał już strzelać na pustą bramkę, ale brutalnie wyciął go Paulo Silva, oczywiście oglądając bezpośrednią czerwień (na szczęście obyło się bez urazu izraelskiego napastnika). Dla losów meczu nie miało to już jednak znaczenia, Hoffenheim sprawiło niespodziankę i sięgnęło po trzy punkty



