Po słabej grze Las Palmas przegrało z sąsiadem z tabeli, Gironą (przed meczem oba zespoły miały po 39 punktów). W 1. połowie gra zupełnie nie układała się gospodarzom, bardziej aktywna w ofensywie była Girona. Sporo wiatru robił zbiegający na lewe skrzydło napastnik Mamadou Sylla, choć w praktyce niewiele z tego wynikało. Pierwsza groźna akcja Las Palmas miała miejsce dopiero w 16 min. - Jese posłał sprzed pola karnego ładnego rogala dochodzącego do bramki, który minął jednak lewy słupek. Goście, pomimo większej aktywności, też mieli problemy ze stwarzaniem sytuacji. Najbliżej zdobycia gola był w 35 min. Aday, którego kąśliwe uderzenie sprzed pola karnego sparował do boku Alex Dominguez. Przed przerwą szczęście uśmiechnęło się do Las Palmas - Nahuel Bustos faulował wbiegającego w pole karne Alvaro Lemosa. Rzut karny wykorzystał sam poszkodowany uderzeniem po ziemi w prawy dolny róg. Niestety, tuż po przerwie koszmary błąd w obronie kosztował moją ulubioną hiszpańską drużynę utratę gola - złe podanie w kierunku bramkarza, Alex Dominguez wychodząc z bramki nie zdążył do piłki, wyprzedził go Mamadou Sylla i skierował piłkę do pustej bramki. Gospodarze mogli odpowiedzieć już kilka minut później - po prostopadłym podaniu w świetnej sytuacji znalazł się Sergio Araujo, ale wytrącany z równowagi przez obrońcę uderzył nad bramką (argentyński napastnik nadal nie może się przełamać
Po tej kolejce Las Palmas będzie na 12. miejscu w tabeli. Strata do strefy baraży o awans wynosi 7 punktów, a przewaga nad strefą spadkową, w zależności od dzisiejszych i jutrzejszych wyników, może wynosić maksymalnie 10 punktów. Segunda nie będzie mieć przerwy reprezentacyjnej - już 28 marca Las Palmas zmierzy się na wyjeździe w derbach Wysp Kanaryjskich z Tenerife.



