Grupa A
Azerbejdżan - Serbia 1:2 (Mahmudov 59'-karny - Mitrović 16' 81')
Serbowie nie zachwycili, ale wykonali zadanie, wywożąc trzy punkty z Baku. W początkowych fragmentach meczu sporo było walki w środku pola i niedokładności, a tempo rozczarowywało. Pierwszą sytuację stworzyli sobie Azerowie - w 11 min. po sprytnie rozegranym rzucie wolnym najwyżej w polu karnym wyskoczył Gurbani i główkował obok spojenia słupka z poprzeczką. Serbowie objęli prowadzenie już z pierwszej swojej sytuacji bramkowej - łatwo rozegrali akcję środkiem, którą zakończył precyzyjnym uderzeniem przy słupku Aleksandar Mitrović. Po zdobyciu gola Serbowie nie próbowali pójść za ciosem, starając się raczej kontrolować przebieg meczu, za co mogli zostać skarceni - w 29 min. Gurbani miał jeszcze lepszą sytuację, jego strzał w sytuacji prawie sam na sam obronił jednak Rajković. Po przerwie Serbowie nadal nie dominowali w sposób zdecydowany, a Azerowie dość przypadkowo uzyskali rzut karny - Kostić nieumyślnie wpadł na rywala i przewrócił go, a jedenastkę wykorzystał Mahmudov. Ataki słabo kleiły się Serbom, ale mieli Mitrovicia. W 74 min. strzał napastnika Fulham obronił jeszcze Magomedalijew, ale w 81 min. Mitrović niesygnalizowanym uderzeniem sprzed pola karnego przywrócił Serbii prowadzenie. W końcówce Serbowie skutecznie oddalali grę od własnej bramki i utrzymywali się przy piłce, nie pozwalając Azerom na stworzenie jakiejkolwiek sytuacji bramkowej.
W drugim meczu tej grupy Luksemburg otarł się o kolejną sensację, obejmując prowadzenie z Portugalią. To kolejne eliminacje w których widać, że reprezentacja ta nie jest już tylko dostarczycielem punktów.



