Sorka za post pod postem, ale mega mnie martwi to, co się dzieje. Powołanie tych nowych rozgrywek to tak naprawdę zabicie futbolu, który znamy.
Format Ligi Mistrzów nie był idealny. Faza grupowa ze śmieciowymi meczami była irytująca, ale te śmieciowe mecze (jakieś ekipy z przypadku z bilansem 1-24 po 6 meczach) to jednak był znak, że każdy może rywalizować z najlepszymi. Nie jest to coś, za czym będę tęsknił, ale było to coś, co potrafiłem przeboleć. Teraz dostajemy zamknięty klub dla kilkunastu wielkich ekip i w zasadzie koniec rywalizacji.
Nie wyobrażam sobie rozgrywek ligowych po tych zmianach. Niby wciąż mają być mecze ligowe, ale jakie one będą miały znaczenie? Prawdziwa rywalizacja będzie w tygodniu. Rozgrywki w kraju staną się ligami drugiej kategorii. Do tej pory kluby dawały z siebie wszystko do końca. Wyższe miejsce to gwarancja gry w pucharach, walczono o top4, top6, miejsce siódme - bo zawsze był jakiś profit. Teraz nie ma znaczenia, czy skończysz na drugim czy dwunastym miejscu. Jak nie wygrasz tytułu, to nie ma znaczenia, bo niczego więcej za wicemistrzostwo nie ugrasz. Jeśli zespół X straci szanse na tytuł, zacznie się granie rezerwami, żeby mieć siły na rozgrywki Superligi. Ligi stracą na znaczeniu.
Mniejsze kluby zostaną de facto wykluczone z elity. Teraz tych miejsc nie ma za dużo, ale jednak jakieś zasady są, co więcej - jeśli dana liga robi wyniki, dostaje więcej miejsc. To nie tak, że Polska jest skazana na jeden zespół w kwalifikacjach. Jakbyśmy mieli dobre wyniki, mielibyśmy dwie ekipy w LM. W każdym razie było po co się rozwijać, było po co reprezentować ligę na arenie międzynarodowej, kluby z mniejszych krajów miały sens, bo może i ich ligi są rzadko oglądane, ale przynajmniej mogą się pokazać w Europie. Ajax był fajnym kierunkiem dla piłkarza, bo grało się w LM. Liga portugalska miała swoich uczestników - też fajne firmy. Teraz te ligi staną się jeszcze bardziej peryferyjne, bo ich możliwość gry w elicie będzie zależeć od łaski tych największych.
Fajnie, że Uefie pokazuje się fucka, bo ta chciwa organizacja faktycznie zasługuje na zaoranie, ale pójście tą drogą, którą wyznacza ta dwunastka, to zaprzeczenie wszystkiego, co lubiłem w piłce, kiedy zaczynałem się nią interesować. Przykro, mega przykro. Mam nadzieję, że koniec końców dojdzie do jakiegoś porozumienia, w innym razie kolejne sezony będą dziwne i o wiele mniej atrakcyjne.



