Jak oni się dogadają to nie wiem, jakoś raczej muszą, bo nie wierzę, że nagle skończy się to tak iż Real, Barca i reszta zostaną wykluczeni z krajowych rozgrywek. Można sobie pisać o romantyczności, no ale na litość boską, w sobotni wieczór mając do wyboru mecz City-Barcelona w Superlidze lub Everton-West Ham w Premier League wybór dla kibiców będzie prosty. Ta romantyczność jest fajna, bo i raz na jakiś czas wyskoczy ktoś i zrobi takie wrażenie, że będzie się go pamiętać latami (np. Ajax 18/19), ale UEFA IMO jest o tyle pod ścianą, i to pod bardzo wysoką ścianą, że TOPka klubów da sobie bez nich radę i nawet jeśli nastąpią wykluczenia to powstanie bardziej rozbudowana Superliga, jakiś Puchar i już oglądalność będzie nabijana. Może potem zaproszenie jakichś Benfik, Ajaksów czy Zenitów do drugiej ligi? UEFA bez topowych klubów sobie nie poradzi. Bo szanujmy się, to co pisałem wcześniej, prędzej ktoś włączy z ciekawości ten Juventus z Realem niż Spartak z Anderlechtem w ćwierćfinale Lidze Mistrzów (jak to w ogóle kuźwa brzmi
Wszystko obija się o kasę i naprawdę ciężko mi stwierdzić jak to się skończy, czy się jakoś dogadają, czy to już zaszło na tyle daleko, że Perez i reszta mają UEFĘ i FIFĘ na rogu dupy? Nie wiem i jestem mocno ciekawy jak to się potoczy w najbliższych dniach.


