Dlatego to porównanie jest złe.
Jeśli potwierdzą się te informacje (10 miliardów kapitału?
Kiedyś w Pucharze Europy grali tylko mistrzowie kraju, czyli żeby wygrać Puchar Europy trzeba było być najlepszym zespołem w swoim kraju i najlepszym w Europie. Potem zmieniło się to na tyle, że w Lidze Mistrzów grają po cztery drużyny z każdego kraju (z czołówki), a ostatnio Real wygrał cztery razy Ligę Mistrzów, tylko raz będąc aktualnym mistrzem kraju. Czyli w latach 60-tych wygrałby raz. Ktoś o tym mówi? Nie, wszyscy się przyzwyczaili do nowego formatu. Tak samo będzie z Europejską Superligą, sportowo to będą po prostu bardziej wymagające rozgrywki niż obecna Liga Mistrzów, zrobienie przypadkowego półfinału będzie z grubsza niemożliwe, a żeby wygrać rozgrywki trzeba będzie rozegrać kosmiczną liczbę meczów na wysokim poziomie. Nie da się zrobić sportowo lepszych rozgrywek: 20 klubów, dwie grupy, potem ćwierćfinały 1-4, 2-3, półfinały i finał. No, może się da, ale do tej pory takie nie powstały.
To nie są żadne wymysły topowych klubów, tylko racjonalna kalkulacja, tracą na tym średnie kluby, które nie zagrają w Lidze Mistrzów, a inne będą mieć dużo ciężej o taki występ, dlatego jako osoba która regularnie ogląda ligi holenderską i portugalską, mocno mi się to nie podoba. Sportowo i finansowo te rozgrywki będą jednak po prostu lepsze, więc nie ma co przesadzać, jakie to jest złe, że teraz co tydzień topowe kluby będą grać naprzeciw siebie. Problem tego pomysłu leży kompletnie gdzie indziej.



