Espanyol - Las Palmas 4:0 (Puado 9' 14' 23' Embarba 49'-karny)
Pewnie idąca po awans drużyna z Cornella-El Prat była oczywiście faworytem tego meczu, ale miałem nadzieję, że Las Palmas stawi opór liderowi Segunda. Niestety, tak się nie stało, już po kwadransie było po wszystkim. Papużki dominowały od początku - w 8 min. po akcji lewą stroną i przerzucie na dalszy słupek z bliska uderzał Raul de Tomas, ale jego strzał został wyblokowany na rzut rożny. Po tym kornerze padłu już gol - de Tomas urwał się obrońcom, jego główkę wybronił Alvaro Valles, ale wobec dobitki niepilnowanego Javiera Puado bramkarz Las Palmas był już bez szans (kryminalne ustawienie obrony zespołu z Gran Canarii - dwóch piłkarzy rywala miało zupełną swobodę w polu karnym). W 14 min. do siatki znów trafił Puado - po dośrodkowaniu Pedrosy zawodnik gospodarzy skutecznie główkował (Alvaro Valles złapał piłkę, ale już za linią bramkową). W 23 min. Puado skompletował klasycznego hat-tricka, przy bierności fatalnie spisujących się defensorów Las Palmas trafił do siatki przy dalszym słupku. Po utracie trzeciego gola był moment, kiedy goście zaczęli grać aktywniej w ataku, ale niewiele z tego wynikło, a jeszcze przed przerwą pod bramką Alvaro Vallesa kilka razy było groźnie. Co gorsza, sfrustrowany Alvaro Lemos został wyrzucony z boiska i miałem już tylko nadzieję, że nie skończy się na naprawdę kompromitującym wyniku. Tuż po przerwie sprzed pola karnego uderzał de Tomas, a piłkę odbił ręką Curbelo. Rzut karny pewnie wykorzystał Embarba, uderzając pod poprzeczkę. Później Espanyol nie forsował już tempa, dając nawet Las Palmas pograć piłką, ale i tak Papużki miały kilka okazji na podwyższenie prowadzenia. Jedna z nich miała miejsce w 84 min., kiedy po kolejnym świetnym dośrodkowaniu Pedrosy z lewego skrzydła główkę rezerwowego Matiasa Vargasa wybronił Valles. Chwilę później de Tomas wyłożył piłkę w polu karnym, a niepilnowany Pedrosa nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji, uderzając obok bramki.
Pod względem sportowym Las Palmas nie gra już w zasadzie o nic w tym sezonie - 8 punktów przewagi nad strefą spadkową, 10 punktów straty do strefy barażowej, co oznacza kolejny sezon zakończony w środku tabeli. W przyszłym tygodniu mecz u siebie z Ponferradiną, która ma jeszcze szanse na baraże o awans (3 punkty straty do 6. miejsca).



