Gdyby największym problemem Pesa były piłki przelatujące przez piłkarzy to bym nie marnował śliny, żeby pluć na to gówno.
W sumie sam to stwierdzasz, ale w tej grze, żeby wygrać mecz najpierw trzeba pokonać zjebany silnik, a dopiero potem przeciwnika.
Ten jest tak zjebany, że człowiek zastanawia się czy programiści w Konami kiedykolwiek widzieli biegnącego człowieka - bo to, że nie widzieli człowieka kopiącego piłkę jest więcej niż pewne. Nawet mi się nie chce wypisywać przykładów, bo żeby ośmieszyć i skompromitować tę grę wystarczy nagrać jeden mecz i puścić go zainteresowanym.
I tak w kontekście wcześniejszych porównań do Fify to w grze EA mecz między Polską, a Walią wygląda jak El Clasico topowych Realu i Barcelony (to zarzut, nie komplement), w Pesie z kolei mecz między jedenastką najlepszych piłkarzy na świecie a jedenastką legend wygląda jak WF 1c z 2b w szkole specjalnej.
Ten drybling, o którym piszesz to też jest ciekawa rzecz, bo w 90% meczów moi przeciwnicy używają 0 (słownie: zero) dryblingu, a w pozostałych 10% najczęściej używaną sztuczką jest przepuszczenie lecącej piłki między nogami
Jedyne co by uratowało tę grę to zapętlenie motywu z Benny Hilla i puszczanie go cały czas - w menu, podczas meczu - wtedy ludzie wiedzieliby, że mają do czynienia z produktem o charakterze komediowym, a nie symulacją (xD).



