PES (temat luźny)

Awatar użytkownika
Bebej
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2476
Rejestracja: 01 wrz 2014, 15:42
Reputacja: 377

PES (temat luźny)

Post autor: Bebej » 12 cze 2021, 9:09

@emski dla ciebie, szczególnie niektore pkt polecam
#poradnik #jak_oglądać_pesa

Dlaczego eFootball PES 2021 SEASON UPDATE jest świetnym symulatorem piłki nożnej?
Postawiłem odważną tezę, która mnie naszła w trakcie mojego przymusowego detoxu od PESa. Nie mogłem grać, to zacząłem analizować gameplay PESa i porównywać go do prawdziwej piłki.

Liczę na dyskusję pod postem i że podzielicie się Waszymi opiniami. Tekst adresowany jest głównie, do doświadczonych graczy, ale ujmijmy to tak, nie top 10 naszego rankingu ;)

Uważam, mianowicie że do przez dążenie twórców PESa do realizmu w rozgrywce sprawiło, że fanom gry przestały działać schematy wypracowane przez nas miesiącami, a czasem latami. Poniżej podam teraz przykłady przyczyn, czemu przegrywamy lub nie jesteśmy w stanie przejąć kontroli na boisku:

1) "Przed upadkiem kroczy pycha". Wyobrażamy sobie, że jako gracze jesteśmy już tak dobrzy, że jak trafiamy na słabszego zawodnika (ranking, ranga, skład itp. różnie to oceniamy), to z łatwością go zdominujemy. Nie motywujemy się dostatecznie, lekceważymy, lub zwyczajnie przepuszczamy proste piłki, czasem marnujemy dziesięć 100 % okazji, a przeciwnik strzela nam 2 gole na dwie szanse. Doprowadzając nas tym samym do wściekłości. Nie twierdzę, że przy tych 2 golach nie było "ręki Konami", ale to że My nie wykorzystaliśmy 10 okazji, obarcza nas głównie winą. Ponadto, jak widzimy nisko rankingowego gracza to odpuszczamy sobie przed meczem analizę jego gry, przez co zaskakuje nas glinchem „na dzień dobry” lub „obroną Częstochowy” po 1 strzelanej bramce.
2) Brak elastyczności taktycznej. Od zawsze specyfiką PESa (która zraża część graczy, szczególnie tych nieogarniętych w taktyce piłkarskiej) są elementy taktyczne - jedyna gra piłkarska o podobnym skomplikowaniu to moim zdaniem Football Manager. Jak to w prawdziwej piłce, każdy zespół można rozszyfrować i ustawić się pod niego. Często łapie się na tym, że nie zmieniam strategii, kiedy trafiam na słabszego rywala lub mam pretensje, że straciłem punkty z noobem, co potrafił tylko wybijać piłkę za boisko. Niestety tak wygląda piłka nożna, jakby było inaczej to swego czasu Barca lub Manchester United (gdy były w szczycie formy i miały najmocniejsze składy) wygrywaliby hokejowym wynikiem każdy mecz, ale przecież takie Atletico potrafiło dwukrotnie wyrzucić za burtę w Lidze Mistrzów Barcę naszpikowaną gwiazdami. Jakby Atletico poszło na wymianę ciosów, skończyło by się za pewno masakrą, dobry gracz mając słabszy skład i teoretycznie mniejsze umiejętności manualne w PESie, ustawi się na grę z kontry i będzie wrzucał (do skutku) długie piłki w wolne pole – sam się o tym przekonałem odpadając dwukrotnie z turnieju z graczami teoretycznie słabszymi. Gdybym odpowiednio przygotował, lub zareagował na taką grę- np. wciągając rywala na własne pole karne i sam stosując podobną taktykę, pewnie leciutko bym wygrał. Tylko jakby to wyglądało, jak „champion” zepchnięty do defa. lub klepiący piłkę na swojej połowie. Murowane szyderstwa z drugiej strony ;)
3) Brak zimnej krwi w kluczowych sytuacjach. Często łapię się na tym, że sprezentowana przez Konami piłka do rywala (praktycznie w każdym meczu widzimy takie „wylewy”)wyprowadza mnie z równowagi. Wtedy albo próbuję zagrać brzydkie kisk-off lub pójść w offa na rywala- zwykle źle się to dla mnie kończy... Później moje podania są coraz bardziej niecelnie, a w sytuacjach 1:1 nie próbuję wykończyć w bezpieczny sposób akcji, tylko staram się jak najszybciej skierować piłkę do bramki, przez co marnuje wiele okazji i stwarzam rywalowi okazję do kontry. Co niektórzy po takich meczach rozwalają pady lub kasują drużyny w myClub.
4) Brak koncentracji. Jak mocno się skontrujemy i nic nas nie rozprasza potrafimy ograć każdego gracza w myClub, ale czasem wystarczy jedno plączące dziecko lub skrzecząca żona, lub pikająca zmywarka po skończonym myciu, że robimy proste błędy i w efekcie tracimy bramki nawet z amatorami.
5) Źle dobrany skład lub taktyka. Polegając na naszych schematach lub sprawdzonych formacjach próbujemy grać każdym zespołem w ten sam sposób- nic gorszego nie możemy zrobić w PESie. Powinniśmy albo dobrać skład (role, formy, styl gry) pod preferowaną przez nas formację lub zmienić formację na taką, która w pełni wykorzysta potencjał naszych zawodników. Poza tym niektórzy zawodnicy po prostu źle grają obok siebie. Dajmy np. do ataku Ronaldinho, Gullita i Marco Van Bastena. Dwóch będzie stało w miejscu czekając na piłkę (clasic 10) a MVB będzie osamotniony czekał na piłkę w polu karnym. Należy więc umiejętnie dobierać style gry do formacji.
6) Brak treningu. W PESach poprzedniej generacji, wydawanych raz na kilka lat lub co roku, raz wypracowane schematy i rozwiązania taktyczne, były efektywne, do czasu wydania nowej gry. W obecnym PESie, mieliśmy już 6 patchy, który za każdym razem mniej lub bardziej ingeruje w gameplay. Osobiście uważam, że mamy do czynienia z tą sama grą co PES 2019, a wydanych przez blisko 3 lata około 20 patchy zmieniało minimalnie gameplay oraz oprawę graficzną. Przystępujemy do gry tak jakby nic się nie zmieniło, a potem odkrywamy, że rożne już nam nie wchodzą, strzały z daleka osłabione, a przy 1-2 pass zawodnik już tał szybko nie wychodzi w wolne pole. Zdolni lub młodsi gracze szybciej sobie przyswaja zmiany, reszta musi albo potrenować w tym pograć sparingi, albo przyzwyczaić się, że na początku będą przegrane ze „słabszymi” graczami.
7) Ślepa wiara w schematy. Dopada szczególnie tych graczy, którzy uważają, że są kozakami w pesa, a po kilku porażkach z noobami, płaczą jaki to ten PES jest niesprawiedliwy. Kiedy widzimy, że rywal muruje środek, zmieńmy styl (najlepiej i formacje) na grę bokami i wrzutki. Kiedy przeciwnik nas ciśnie lub załączy mu się momentom, nie wstydźmy się grać z kontry i stosować długie piłki. „Realność” pesa wymusza od nas trochę zabawę w managera, który musi w elastyczny sposób reagować na wydarzenia na boisku. Bez tego prędzej czy później (po patchu) przytrafi nam się seria porażek lub nabawimy się nerwicy.
8 ) Nie wykorzystywanie wylewów. Często jesteśmy w stanie przewidzieć, a najlepsi gracze wręcz wywołać „wylewy”. To pierwsze zdarza się najczęściej, po uruchomieniu w grze tzw. momentum. Widzimy nagle, że rywalowi wszystkie piłki dochodzą, nasi zawodnicy potykają się o własne nogi itp. Możemy wtedy albo odłożyć pada (piszę na serio) albo postarać się to przerwać, np. zmianą ustawienia, manualną grą, a najlepiej strzeleniem bramki rywalowi. Momentum uruchamia się najczęściej po straconej bramce, w końcówce spotkań, a czasem wystarczy jakaś dobra akcja. Zawodnicy mają przypisane takie skille, jak: Fighting spilit, super sub oraz Captaincy, które po części też na to wpływają. Poza tym jest też zestawieni stats (połączone z formami) tzw. Inspire. Najlepsi zawodnicy, z którymi grałem w momentach mojej dominacji lub własnej bezradności, potrafili wręcz wywołać wylewy. Pytałem ich jak to robią, twierdzą, że instynktownie – pewnie po rozegranych 500-1100 meczach samo niektórym przychodzi ;) Robią to np. puszczając piłkę w wolne pole, my ją dopadamy obrońcą na R1, a on wtedy (w momencie przyjęcia)„taranują” naszego obrońce, który wypluwa piłkę. Nie znam wszystkich sposobów, ale zauważyłem, że są one schematycznie wykorzystywane przez poszczególnych graczy z top.
9) Nie czerpanie przyjemności z gry. Musimy sobie jasno powiedzieć co sprawia nam największą przyjemność i postawić realne cele w grze. Inaczej gra będzie nas frustrowała, a czas w niej spędzony zmarnowanym. Jeżeli gramy tylko dla ogólnego rankingu, to w momencie serii porażek lub niemocy strzeleckiej szybko się wypalimy. Czasem dobrze jest sobie zmienić tryb, challenge lub odpuścić grę na kilka dni. Ja np. mam frajdę z grania matchday, kompletowania składów i ich taktyk. Ktoś inny, lubi turnieje organizowane przez innych graczy itp., niech każdy odpowie sobie co lubimy, a czego nie i nie zmuszajmy się do rzeczy z których nie mamy radości z gry.
10) Brak znajomości własnych atutów i słabych stron. Pamiętam jak jeden mój kolega w zeszłym roku bardzo chciał wbić 1 złota rangę, a za grosz nie potrafił grać „na tarczę”- tłumaczyłem mu, pokazywałem w sparingach, nawet filmiki instruktażowe wysyłałem, ale przez to, że nie trenował tego elementu, kończył tylko narzekając i przegrywając z kimś, kto szybko odkrył jego słabą stronę. Inny znajomy fajnie wykańczał akcję, ale manualnie nie potrafił bronić, ktoś kto to odkrył zwykłym 1-2 pass klepał go jak dziecko. Inny nie potrafił manualnie grać bramkarzem, inny nadużywał podań trójkątem, inny miał brzydką tendencję do klepania piłki pod swoja bramką- wystarczyło poczekać, jak zrobi błąd „trampkarza” i poda w szerz boiska, żeby przeciąć tor piłki szybkim napastnikiem. Jeżeli wiemy, że nie gramy dobrze w powietrzu, nie bawmy się wrzutki. Jeżeli wiemy że średnio idzie nam w obronie, starajmy się jak najszybciej przenieść piłkę na połowę rywala. Co ważniejsze, poświęcamy z 2-3 godzinki tyg. na trening tych elementów, które nam nie wychodzą, lub pograjmy z bardziej doświadczonym kolegą, który ewentualnie wskaże nam nasze podatności.

Wróć do „Hyde Park”