Grupa A
Argentyna - Chile 1:1 (Messi 33' - Vargas 57')
W meczu, który zapowiadał się jako hit grupy A, zmierzyły się dwie stojące u progu zmian pokoleniowych reprezentacje oparte na dość zaawansowanych wiekowo graczach (dotyczy to zwłaszcza Chile). 1. połowa była słabiutka - bardzo wolne tempo, brak przyspieszenia, mało sytuacji. Groźne sytuacje miały miejsce po indywidualnych przebłyskach - w 18 min. Lo Celso zagrał znakomite prostopadłe podanie do Gonzaleza, ten przegrał jednak pojedynek sam na sam z Claudio Bravo. W 27 min. groźnie było pod bramką argentyńską, jednak Jean Meneses uderzył obok dalszego słupka. Messi był mało widoczny, ale w 33 min. fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego zdobył gola. Po przerwie obraz gry wyglądał już lepiej, zdecydowanie przyspieszyli zwłaszcza Chilijczycy, którzy w 2. połowie rozwinęli skrzydła i uzyskali rzut karny. Po strzale Vidala z wapna Emiliano Martinez odbił piłkę na poprzeczkę, ale dobitka Eduardo Vargasa była skuteczna. Po utracie gola Argentyna zaczęła grać nieco lepiej, uaktywnił się Messi, który częściej brał na siebie ciężar gry. Aktywny był też wprowadzony na boisko w 2. połowie Di Maria, ale nie wystarczyło to do przechylenia szali na korzyść Argentyny. W doliczonym czasie gry arbiter sprawdzał jeszcze z VAR-em przypadkową rękę Mauricio Isli we własnym polu karnym, ale jedenastka słusznie nie została podyktowana i doszło do podziału punktów. Ogólnie rzecz biorąc mocno przeciętny i trochę rozczarowujący mecz, z którego zapamiętać można głównie trafienie Messiego.



