Szwecja ma pewny awans tak naprawdę, szanse na brak wyjścia z grupy z czterema punktami z trzeciego miejsca są minimalne (wystarczy, że Belgia ogra Finlandię i w meczu Austria-Ukraina nie będzie remisu), możliwe, że przed meczem z nami będą wiedzieli, że już awansowali: pewnie wygranie grupy to wciąż bardzo fajna sprawa, ale w takim scenariuszu wiadomo, że motywacja będzie dużo większa u nas.
A Hiszpania, no cóż, tak jak pisałem: najgorsza Hiszpania od lat, więc to, że wypuścili drugie zwycięstwo w meczu pod presją nie jest wielkim zaskoczeniem, ich wyniki na wielkich turniejach od Euro 2012 wyglądają po prostu marnie i po turnieju będziemy pewnie inaczej patrzeć na ten remis. My zagraliśmy dobrze, ale tylko dobrze, tzn. stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji, ale w obronie było sporo błędów + znowu chcieliśmy wbić sobie sami bramkę (Moder), tylko Moreno i Morata tego nie wykorzystali, gdybyśmy stracili bramkę na 1-2 to szanse na powrót byłyby średnie, analogicznie ta cała nerwowość w końcówce. Zaangażowanie, zaangażowaniem, Sousa ustawił drużynę taktycznie lepiej niż Brzęczek na jakikolwiek mecz z czołówką w ostatnim czasie, bardzo fajnie uzupełnialiśmy grę pressingiem w dogodnych momentach i nie daliśmy Hiszpanom robić przewagi na skrzydłach, a Hiszpania nie ma na tyle dobrego składu, by indywidualnymi akcjami zrobić różnicę. Z Brzęczkiem byłoby głębokie cofnięcie się i liczenie na lagę do skrzydłowych, bo tak to wyglądało w ostatniej Lidze Narodów. Tutaj Hiszpania klepała piłkę, często na naszej połowie, ale pomimo 77% posiadania piłki długimi fragmentami nie wyglądało to na dominację.
Świetnie, że znowu wszystko mamy w swoich nogach, ale 1 pkt po dwóch meczach to wciąż wtopa, my wciąż gramy o plan minimum (wyjście z grupy), a mecz ze Szwecją to zupełnie inny pojedynek, a jak dalej będziemy dawać bramkę rywalowi gratis (głupi faul na karnego), to znowu może być płacz. Ale faktycznie można patrzeć z optymizmem na przyszłość.



