Kij wie jak oceniać ten występ na Euro. Tzn oceniać trzeba wynik a ten jest zdecydowanie negatywny bo to była chyba najsłabsza grupa po grupie C a i tak jedziemy do domu.
Niemniej jednak był to inny występ niż w Rosji czy w Korei czy w Austrii. Dwa mecze które powinniśmy wygrać - przegraliśmy. Mecz który powinniśmy przegrać - remis.
Można oczywiście wnioskować, że Szwedzi nam dzisiaj pozwolili na taką grę, że mając wynik z ochotą kasowali nasze wrzutki ale koniec końców wbiliśmy im dwie bramki a to nie zdarza się często. A mogło być więcej, te poprzeczki Lewego...
Koniec końców decydują detale takie jak błąd Jóźwiaka w drugiej minucie czy minimalny spalony Świerczoka czy nie skasowanie Kuku przez Frankowskiego czy nieprzyjęcie piłki przez Plachete w 92 minucie...
Podtrzymuje swoje zdanie po Słowacji że to wszystko siedzi w głowach. Przygotowujesz się kilka dni na mecz roku i w drugiej minucie wykładasz piłkę rywalowi na pustaka. Trudno to wytłumaczyć.
Przed turniejem padło pytanie czy wymiana Sousy jest 1 na 1. Po turnieju z całą odpowiedzialnością odpowiem, że nadal nie wiem, ale chcę się przekonać. Problem jest taki, że w eliminacjach mamy Węgrów, którzy już teraz pokazują, że będą trudną przeprawą.
Koniec mistrzostw ale przynajmniej emocje były a o to przecież w piłce chodzi, w końcu to tylko sport, wypełniacz czasu.


