O ile z Węgrami jestem gotów się zgodzić tak z Niemcami ni chu chu. Wszystko wyglądało fajnie dopóki Niemcy nie docisnęli Portugalczyków a jak już docisnęli to Ronaldo praktycznie nie było na boisku. Chyba nawet Santos stracił w pewnym momencie cierpliwość i zaczął go jebać że mimo fatalnego wyniku panicz jest kompletnie poza grą. Dopiero przy 4:1 zluzowali i Portugalczycy znów zaczęli coś grać. Występ typowo Perisiciowy bym powiedział. Przeciętna gra zwieńczona bramką (no dołożył po prostu nogę na pustą, kpina jakby nie trafił) i asystą. I to był jego nomen omen jedyny celny strzał w meczu.



