Cristiano z Niemcami zdarzyło się pierwszy raz od dawna zaliczyć kilka udanych dryblingów, asysta, bramka - bardzo dobry mecz, nie jego wina, że Portugalia zagrała dramatyczny taktycznie mecz w defensywie, wbijając sobie dwa samobóje.
Pisałem to już kiedyś, ale Ronaldo i Messi w przeciwieństwie do większości dawnych legend nie zanotowali ani jednego turnieju reprezentacyjnego, gdzie pozamiataliby całą konkurencję. Messi najbliżej był na MŚ 14, ale w fazie pucharowej zanotował chyba jedną asystę, na Copa America w finałach nie zanotował ani jednej bramki i asysty, Cristiano poza MŚ 2014, gdzie grał z kontuzją, z reguły był bardzo dobry, ale nie ma żadnego turnieju na poziomie MVP, miałby szanse w finale ME 2016 na zanotowanie jakiegoś epickiego występu, to się połamał. Wiadomo, Ronaldo gra świetnie w reprezentacji, czasami ich do czegoś doprowadzi, ale czy zanotował jakiś turniej na poziomie Van Bastena z ME 88 albo Platiniego z ME 84? Nie zanotował, jakbyśmy mieli pomyśleć o jego dorobku reprezentacyjnym, to byłoby ''masa bramek'' i ''skakanie przy linii w finale ME''. A dla porównania, po 33 latach każdy pamięta co zrobił Van Basten w finale ME ze Związkiem Radzieckim. Ronaldo (ten gorszy) jest taką legendą nie dlatego, że zanotował kozacki sezon w Barcelonie, a dlatego, że dwa razy na najważniejszym turnieju świata (MŚ) był najlepszym zawodnikiem.
Teraz zaczął od 5 bramek i 1 asysty, i gdyby Portugalia miała zrobić jakiś daleki run, to ma szanse na kosmiczne statystyki. Ale tak samo było na ostatnich MŚ, gdzie po fazie grupowej miał 4 gole, tylko mecz później Portugalia odpadła, i obawiam się, że tutaj może być podobnie, bo mają prawdziwą ścieżkę zdrowia w fazie pucharowej, aczkolwiek sami Belgowie są IMHO przeceniani, bo ich obrona wygląda na papierze kiepsko. Przedostatnia szansa na taki właśnie ''duży'' turniej dla Cristiano, bo jak wyeliminuje Lukaku i coś strzeli, to np. korona króla strzelców będzie na wyciągnięcie ręki.



