Jak masz na skrzydłach gości z Derby, MLS i Lecha, to pewnego poziomu nie przeskoczysz. Masz trochę rację pewnie z psychiką, ale to raczej działa na tej zasadzie, że jak jesteś Kamilem Jóźwiakiem i masz piłkę na 25 metrze, to łatwiej na alibi wrzucić piłkę niż wejść w drybling/klepkę, czego nie potrafisz. Źle to wyglądało, to fakt, ale ten mecz był podobny do tego z Węgrami: swoje ostatecznie strzeliliśmy, po prostu straciliśmy za dużo.
Jesteśmy jedynym zespołem, który strzelił 4 bramki i odpadł, cztery lata temu też nikogo takiego nie było, to tak jeszcze co do gry defensywnej. Żeby strzelić 4 bramki, nie wygrać meczu i nie zrobić trzeciego miejsca to serio trzeba się postarać.



