w sumie już pierwszy taki post za nami xd Jeśli warunkiem ma być nauka gry w piłkę w Polsce, to cała dyskusja jest bez sensu, bo nie ma takich graczy, których można naturalizować i podniosą poziom. Mnie właśnie chodzi o graczy nieskażonych polską myślą szkoleniową. Potrafiliśmy zaakceptować Rogera czy Olisadebe, którzy w Polsce mieszkali kilka lat, ale nie byli w żaden sposób związani z naszym krajem, ale były problemy przy Perquisie czy Boenischu. Tzn. problemy z Boenischem to akurat rozumiem, bo to był zwykły placek, ale uważam, że jeśli kadra może grać lepiej dzięki jakiemuś graczowi, to czemu nie.
Anglicy nie mili problemów z kuszeniem Jamala Musiali, który całe życie mieszka w Niemczech czy wcześniej Leona Baileya, kiedy ten jeszcze przejawiał potencjał na dobre granie.



