1/4 finału
Urugwaj - Kolumbia 0:0, karne 2:4
Choć to bardzo wyświechtane i nadużywane powiedzenie, to jednak był to mecz walki, w którym decydowała rywalizacja w środku pola, a sytuacji bramkowych było stosunkowo niewiele. Pomimo siły ognia w urugwajskim ataku, więcej sytuacji mieli pozbawieni Cuadrado Kolumbijczycy. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry 1. połowy Duvan Zapata z ostrego kąta próbował pokonać Muslerę, urugwajski weteran obronił, a dobitka Luisa Muriela poszybowała nad bramką. Także w 2. połowie bardziej konkretni byli Kolumbijczycy i w 73 min. byli bliscy rozstrzygnięcia meczu - z bliska główkował Zapata, jednak Muslera ponownie był górą. Rozczarował duet Suarez - Cavani. O ile ten drugi starał się pokazywać na pozycjach i podłączać do gry, o tyle Suarez snuł się po boisku i pozostawał niewidoczny. W rzutach karnych pomylili się Jose Gimenez i Matias Vina, obaj uderzyli zbyt lekko i na wysokości pozwalającej bramkarzowi obronić. Ogólnie rzecz biorąc mecz raczej do zapomnienia - nie była to zbyt dobra wizytówka latynoskiego futbolu, ale mimo wszystko liczę, że Kolumbia postawi trudne warunki Argentynie i obejrzymy w półfinale dobre widowisko.



