Hoffenheim - Wolfsburg 3:1
Choć moja ulubiona niemiecka drużyna zagrała dziś dość przeciętnie, a w 1. połowie wręcz słabo, to jednak była skuteczna w decydujących momentach i pokonała faworyzowane Wilki. Początkowo Hoffenheim starało się stosować wysoki pressing, ale poza sytuacją Kramaricia z 8 min., kiedy to uderzył nad bramką, okazji do zdobycia gola brakowało. Po stronie Wilków groźni byli Baku i Lukebakio, ten drugi w 19 min. rogalem posłał piłkę nad bramką, a Baku w 25 min. kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego dał gościom prowadzenie. Wyrównanie mogło paść już chwilę później, ale po dośrodkowaniu Adamiana nadbiegający Baumgartner posłał piłkę obok bramki. Końcówka pierwszych 45 minut należała do Hoffenheim, które uzyskało przewagę - w 39 min. po indywidualnej akcji Kramarić trafił w boczną siatkę, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry wyrównał. Obrońcy Wolfsburga pozostawili Chorwata bez opieki w polu karnym, a ten po rzucie rożnym głową trafił do siatki po rękach Casteelsa. Po przerwie to Wolfsburg starał się stosować wysoki pressing i przejąć inicjatywę, a podopiecznie Hoenessa dość długo mieli problemy ze stworzeniem zagrożenia pod bramką rywala. Mimo to w 74 min. gospodarze objęli prowadzenie - Pavel Kaderabek wyłożył z prawego skrzydła patelnię nadbiegającemu Baumgartnerowi, a ten nie mógł nie trafić. W 81 min. sam czeski wahadłowy ustalił wynik meczu - Akpoguma był faulowany tuż przed polem karnym, Raum z rzutu wolnego trafił w słupek, a wyskakujący zza pleców obrońców Kaderabek z bliska skutecznie dobił. Gra pozostawia nadal wiele do życzenia, ale teraz liczy się zwycięstwo z faworyzowanym rywalem.
Teraz Hoffenheim czeka wyjazd do słabo spisującego się w pierwszych kolejkach Stuttgartu, później mecz u siebie z Koeln, a następnie wyjazd na Allianz Arena.



