W Azji eliminacje słabo zaczęła Japonia. Z Arabią Saudyjską można (w pewnych okolicznościach) przegrać, ale skomplikowali sobie sytuację porażką z Omanem we wrześniu a jutro czeka ich mecz z Australią (godz. 12:14), która może nie miała zbyt trudnego terminarza (Wietnam, Chiny, Oman), jednak na razie idzie po swoje i ugrała komplet punktów. Tyłka nie urywa również Syria, choć do tej pory zagrali tylko 1 mecz "u siebie" i zremisowali w nim z ZEA.
W strefie CONCACAF w "ośmiobok" dobrze weszła Kanada. Remis z USA i Meksykiem, wygrana nad Salwadorem i na razie żadnej porażki. Biorąc pod uwagę, że na Złotym Pucharze doszli do półfinału, Kanadyjczycy mogą być poważnym kandydatem do co najmniej barażu interkontynentalnego. Udało się Jamajce, Trynidadowi i Tobago, Hondurasowi, Panamie to czemu nie im? Amerykanie zaczęli eliminacje punktowo podobnie co w 2018, no ale nikt tu na razie nie błyszczy. Ciekawe, jak się potoczy mecz między nimi a Kostaryką (czwartek 1:00), która w dotychczasowych spotkaniach pokonała tylko Salwador.



