Grupa C kwalifikacji CAF
Republika Środkowoafrykańska - Nigeria 0:2 (Balogun 29' Osimhen 45+1')
W pierwszym meczu tych drużyn doszło do ogromnej sensacji, piłkarze Republiki Środkowoafrykańskiej wygrali na wyjeździe z Super Orłami po golu w doliczonym czasie gry zdobytym przez grającego w 4. lidze francuskiej Namngandę. Tym razem niespodzianki już nie było i podopieczni Gernota Rohra wygrali dość pewnie, choć ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Od początku inicjatywa była po stronie gości, ale ataki pozycyjne nie kleiły im się, mnóstwo było niedokładności i niecelnych podań. W końcu w 29 min. po wrzutce w pole karne w szesnastce odnalazł się nie któryś z napastników, ale obrońca Leon Balogun, zdobywając swojego pierwszego gola w reprezentacji. Był to pierwszy celny strzał Nigerii w meczu, co najlepiej oddaje problemy, jakie miały Super Orły z konstruowaniem akcji ofensywnych. Doliczonym czasie gry pierwszej połowy kolejnego gola zdobył pozostawiony w polu karnym bez opieki Osimhen. Po przerwie napastnik Napoli nie popisał się - minął wychodzącego z bramki Samolaha, ale nie popatrzył i oddał zbyt lekki strzał, w efekcie Ngam Ngam (kapitan Republiki Środkowoafrykańskiej) zdołał wślizgiem wybić piłkę sprzed bramki. Podopieczni szwajcarskiego szkoleniowca Raoula Savoya nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w ofensywie i mimo ambitnej walki nie zdołali zdobyć choćby kontaktowego gola.
Grupa D eliminacji CAF
Wybrzeże Kości Słoniowej - Malawi 2:1 (Pepe 2' Kessie 67'-karny - Muyaba 20')
Mimo powrotu do składu gwiazd z ligi angielskiej, Słonie miały dziś trudną przeprawę z Malawi. Zaczęło się bardzo dobrze, bo po fatalnym błędzie jednego z obrońców Pepe dostał piłkę w prezencie i wykorzystał sytuację sam na sam. Wydawało się, że WKS będzie kontrolować mecz, ale w 20 min. Aurier stracił piłkę przed własnym polem karnym, co wykorzystał Khuda Muyaba, precyzyjnym strzałem po ziemi przy słupku wyrównując. Słonie miały inicjatywę, ale cóż z tego, skoro ich ataki pozycyjne nie skutkowały sytuacjami bramkowymi, rozbijając się o zasieki defensywne Malawi. Mało tego, goście mogli zdobyć kolejnego gola - nieporozumienie między wychodzącym z bramki Gbohouo a Aurierem wykorzystał Yamikani Chester, ale Aurier zdołał naprawić swój błąd i głową wybił zmierzającą do bramki piłkę. Słonie mogły wyrównać tuż przed przerwą, ale w doliczonym czasie gry w stuprocentowej sytuacji Franck Kessie skiksował kilka metrów przed bramką. Po przerwie ataki pozycyjne mojej ulubionej afrykańskiej reprezentacji nadal wyglądały słabo, ale w końcu udało się zdobyć gola - Chembezi faulował w polu karnym Gervinho, a Kessie po niezbyt przekonującym rozbiegu trafił pewnie w okienko z wapna. Malawi brakowało siły rażenia, ale w 83 min. goście mogli wyrównać - Gbohouo z trudem wybronił dobry strzał głową. W doliczonym czasie gry mecz mógł zamknąć Gradel, jednak trafił w boczną siatkę. Słonie zagrały dziś słabo, ale wyszarpały trzy punkty i pozostają na czele grupy D, punkt przed Kamerunem, który z trudem pokonał Mozambik 1:0.



