Las Palmas - Tenerife 2:1 (Viera 26' Lemos 90+2' - Zorrilla 65')
Świetna passa drużyny z Gran Canarii trwa, wczoraj w derbach Wysp Kanaryjskich podopieczni Pepe Mela pokonali Tenerife po dramatycznej końcówce i kuriozalnym golu. W 1. połowie lepsze było Las Palmas, które mogło objąć prowadzenie już w 3 min., kiedy to Viera zagrał idealne prostopadłe podanie do Jese, który w sytuacji sam na sam uderzył jednak zbyt lekko i prosto w Juana Soriano. Kilka minut później z rzutu wolnego uderzał Alvaro Lemos, ale golkiper Teneryfy znów był na posterunku. W 26 min. podopieczni Pepe Mela objęli w końcu prowadzenie - tym razem to Jese zagrał prostopadłe podanie w tempo do Viery, a ten z zimną krwią wykończył akcje w sytuacji sam na sam. Początkowo liniowy zasygnalizował spalonego, ale analiza VAR pokazała, że jeden z obrońców złamał linię. Jeszcze przed przerwą podwyższyć mógł Jese, ale w kolejnej sytuacji sam na sam Soriano noga obronił jego uderzenie. Po przerwie obraz gry uległ wyraźnej zmianie - goście przejęli inicjatywę i ruszyli do ataku, w ich szeregach aktywny był wprowadzony na boisko po przerwie Victor Mollejo. Przez długi czas z tej dominacji niewiele wynikało, ale w 65 min. Elady Zorrilla wyrównał strzałem z rzutu wolnego - piłka tak pechowo odbiła się od stojącego w murze Raula Navasa, że zmyliła Raula Fernandeza. W końcówce Las Palmas dążyło do zdobycia trzech punktów i było aktywniejsze, co przyniosło bramkowy efekt - w doliczonym czasie gry Alvaro Lemos dośrodkował w pole karne, ale wyszedł z tego strzał który zaskoczył dobrze broniącego w tym meczu Juana Soriano (wcześniej piłki dotknął jeszcze wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Pablo Larrea) i dał Las Palmas zwycięstwo.
Dzięki zwycięstwu Las Palmas jest już na 5. miejscu w tabeli, przedłużając passę meczów bez porażki do sześciu. W następnej kolejce rywalem w wyjazdowym meczu będzie Lugo.



