Columbus Crew - New York Red Bulls 1:2 (Berry 18' - Casseres Jr. 7' Nealis 87')
Przed tym meczem obrońcy tytułu, Columbus Crew, zajmowali dopiero 10. miejsce w Eastern Conference i potrzebowali zwycięstwa aby zachować szanse na awans do play-offów. W podobnie trudnej sytuacji byli Red Bulls, zajmujący miejsce 9. z dwoma punktami więcej. Dla obu ekipy był to więc mecz o wszystko. W pierwszych 10 minutach dominowali goście, którzy zepchnęli Crew do obrony i już w 7 mn. objęli prowadzenie - dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Casseres Jr., wygrywając pojedynek główkowy i zdobywając gola. W 11 min. ekipa z Nowego Jorku mogła podwyższyć prowadzenie - aktywny w pierwszych 45 minutach Klimala świetnie dośrodkował na wbiegającego w pole karne Gutmana, ten jednak przestrzelił. Obrońcy MLS Cup dość szybko otrząsnęli się, przeszli do ataku i wkrótce wyrównali - z prawej flanki dogrywał Francuz Steven Moreira, a Miguel Berry mocnym uderzeniem bez przyjęcia umieścił piłkę w siatce. Reszta 1. połowy była dość wyrównana, ataki sunęły w obie strony, ale w większości bez czystych sytuacji bramkowych. Dopiero w doliczonym czasie gry po kolejnym dośrodkowaniu Moreiry Derrick Etienne kąśliwym uderzeniem sprawił problemy Coronelowi. Po przerwie lepsi i groźniejsi byli Red Bulls, ale brakowało im skuteczności. Uzyskali rzut karny, ale Patryk Klimala posłał piłkę po ziemi obok bramki. W 79 min. bliski zdobycia gola był Duncan, ale jego strzał z ostrego kąta obronił Eloy Room. Kilka chwil później jeszcze lepszą sytuację miał Wenezuelczyk Carmona, ale posłał piłkę wysoko nad bramką. Ataki drużyny z Nowego Jorku w końcu przyniosły bramkowy efekt w 87 min., kiedy to Sean Nealis trafił z najbliższej odległości.
Wygrana pozwoliła Red Bulls przesunąć się na premiowane grą w play-offach szóste miejsce, natomiast szanse obrońców tytułu na awans są po tej porażce w zasadzie iluzoryczne.



