Pół dnia na stoku - a raczej w jakiejś knajpie pod, bo zdrowie na narty nie pozwala. Wieczory w towarzystwie kolegi [okrzykniętego niegdyś najseksowniejszą postacią mojej byłej szkoły] i gromadki dzieci. Noce zajęte esemesowaniem z przyjaciółką ['Klaudyna, teniten napisał mi toitamto'
Ogólnie zamierzam wypocząć, a w sylwestra znów upić się kieliszkiem szampana i jeździć saniami po całej okolicy


