Opowiem z mojego prywatnego doświadczenia - jako nastolatek biegałem po wiejskich klubach (+2 sezonu w Odrze Wodzisław juniorka) jako napastnik/skrzydłowy. Kiedy grałem mecze jako środkowy napastnik to było to dla mnie najgorsze 80 minut (2x40) w tygodniu - przez cały mecz może 20 kontaktów z piłką, z czego 80% tyłem do bramki. Kilkanaście kopniaków/szturchnięć od obrońców. Wiecznie kryty przez dwóch. Kiedy grałem jako skrzydłowy, to gra była czystą przyjemnością, bo mogłem sobie hasać na szybkości po skrzydle, na obrońców trafiałem już rozpędzony, grałem, przodem do bramki.
Pewnego dnia poprosiłem trenera żeby mnie nigdy więcej nie wystawiał na 9, bo na tej pozycji zwyczajnie cierpię.



