Ja co prawda nigdy kariery klubowej nie zrobiłem, ale najlepiej się czułem na "9" - zdecydowanie. Czasem lubiłem się cofnąć i pograć z kolegami, ale najbardziej lubiłem czaić się na podania, bezpańskie piłki i dobitki. Zwłaszcza że na tę pozycję miałem nawet dobre warunki - zawsze byłem dość szybki (nie byłem sprinterem, ale żółwiem tym bardziej) i wysoki jak na swój wiek, ino siły brakowało, bo całe życie byłem strasznie wychudzony xD
Tyle że to zawsze podwórkowo.
Pamiętam, jak we wczesnym gimnazjum mieliśmy jakieś zawody piłkarskie i graliśmy z mocnym rywalem, trener wtedy postanowił rzucić mnie na lewe skrzydło (jestem lewonożny), to absolutnie zgłupiałem. Bieganie przy linii to dopiero była katorga, nijak nie kumałem tej pozycji xD Łatwiej byłoby mi na prawej, jakbym mógł zejść do środka i atakować bramkę, ale trzymanie się linii, a tak mi nakazano, to było coś okropnego. Podziwiam takich klasycznych skrzydłowych ciągnących do końca i dośrodkowujących, bo to jest dopiero okropna pozycja.



