Hoffenheim - RasenBallsport Lipsk 2:0
Drużyna Sebastiana Hoenessa pewnie pokonała słabiutki dziś Lipsk, wynik mógł być zresztą dużo wyższy. Hoffenheim dokonało tego pomimo braku Kramaricia - swoją szansę wykorzystali Rutter i Dabbur, którzy zagrali dziś naprawdę dobrze, ten pierwszy był szczególnie aktywny. W 1. połowie po spokojnym początku Hoffenheim dominowało i w 12 min. objęło prowadzenie - po rzucie rożnym Gulacsi źle wyszedł z bramki i minął się z piłką, a Samassekou strzałem głową do pustej bramki zdobył pierwszego w swojej karierze gola w Bundeslidze. Wkrótce posypać mogły się kolejne bramki. Dwie minuty później strzał Akpogumy wyblokowany został na rzut rożny, a po nim Rutter spudłował. W 21 min. po wrzutce Bebou i nieudanej próbie wybicia piłki przez obrońców sprytny strzał z rotacją oddał Raum, ale Gulacsi zdołał odbić piłkę. Swoją szansę miał też Geiger, który po wrzutce z rzutu wolnego dobrze złożył się do uderzenia głową, ale posłał piłkę obok słupka. Lipsk dopiero w końcówce 1. połowy zaczął grać szybciej i składniej, ale po przerwie znów grał słabo. Hoffenheim nie stwarzało już tylko sytuacji co w 1. połowie, ale po katastrofalnym błędzie Adamsa padł kolejny gol - w 68 min. Amerykanin stracił piłkę na własnej połowie, a Dabbur podciągnął kilkanaście metrów i uderzeniem sprzed pola karnego podwyższył prowadzenie Hoffenheim. W 78 min. doszło do kuriozalnej sytuacji - Bebou trafił w słupek, a Grillitsch z bliska dobił w drugi słupek. Mimo lekkiej przewagi w posiadaniu Lipsk był bezradny w ofensywie, co ilustruje statystyka strzałów - 24:4 na korzyść Hoffenheim. W defensywie podopieczni Jessego Marscha też spisywali się słabo, popełniając proste błędy - z taką grą jak dziś nie mieli szans w pojedynku z ofensywnie nastawioną i grającą konsekwentnie drużyną gospodarzy.
Za tydzień Hoffenheim zagra na wyjeździe z Greuter Fürth. Beniaminek ma na koncie tylko jeden punkt, ale oczywiście nie można ich lekceważyć - kiedyś w końcu zaczną punktować, oby nie przeciwko podopiecznym Hoenessa.



