Freiburg - Bayer Leverkusen 2:1
Rewelacyjnie spisująca się w tym sezonie ekipa Christiana Streicha podejmowała Aptekarzy w meczu, którego stawką było 3. miejsce w tabeli po rundzie jesiennej Bundesligi. Freiburg zaczął świetnie - już w pierwszych trzech minutach Lukas Hradecky dwukrotnie ratował Leverkusen przed utratą gola. Później spotkanie wyrównało się, ale mimo aktywności Schicka (Czech kapitalnie odbudował się w Leverkusen), konkretów było z tego niewiele. W 27 min. Freiburg zagroził bramce Hradecky'ego mocnym strzałem Hoeflera z dystansu, a w 33 min. objął prowadzenie - Frimpong wyciągniętą ręką zablokował strzał, a Vincenzo Grifo wykorzystał rzut karny szulerską podcinką a'la Panenka. Bayer wyrównał po stałym fragmencie gry - po centrze z rzutu rożnego Jonathan Tah efektowną przewrotką dograł do Aranguiza, a reprezentant Chile głową wyrównał z bliska. Po przerwie spotkanie nie było porywające. Gra toczyła się z lekkim wskazaniem na Freiburg, ale sytuacji bramkowych było niewiele. W 83 min. Leverkusen wyprowadziło świetną kontrę, ale po podaniu Frimponga Lucasowi Alario zabrakło trochę by z bliska skierować piłkę do siatki. Minutę później gospodarze zadali decydujący cios - po dośrodkowaniu Demirovicia z prawego skrzydła Kevin Schade ubiegł niezbyt zdecydowanie wychodzącego z bramki Hradecky'ego, bramka ta niewątpliwie obciąża fińskiego bramkarza Bayeru. W końcówce Freiburg skutecznie utrzymywał się przy piłce i wybijał rywala z rytmu, dowożąc prowadzenie do końca. Bayerowi ewidentnie brakowało dziś konkretów w ataku, aktywność Schicka i zrywy Aranguiza czy Adliego były niewystarczające.
Wygrana pozwala Freiburgowi zimować na trzecim miejscu w tabeli z dorobkiem 29 punktów, o jeden mniej mają Bayer i Hoffenheim.



