Ten problem nurtuje mnie od dłuższego czasu i chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat. Wiem, że większość z forumowiczów to ludzie poniżej 18 roku życia i raczej nie będą mieli tu za wiele do powiedzenia, ale może ktoś wypowie się i w ten sposób zapoczątkujemy dyskusję.
Na początku pozwolę sobie przedstawić mój pogląd na instytucję małżeństwa. Moim zdaniem legalizowanie związków nie jest koniecznością, a jest wręcz zbędne. Jeśli ktoś chce z kimś być nie potrzebuje na to głupiego papierka i przysięgi. Zresztą śmiem twierdzić, że małżeństwo w pewnym sensie zabja uczucia. Ludzie po jakimś czasie nie są ze sobą dlatego, że tego chcą, ale z przyzwyczajenia a nawet obowiązku: "Bo przysięgali miłość aż po grób" itp.
W wielu małżeństwach para jest ze sobą tylko dla samego bycia. Często bywa tak, że jedno z małżonków chce odejść i poszukać 'nowych wrażeń', bo czuje, że to jednak nie 'to', ale zostaje przy partnerze, nie chcąc włóczyć się po tych wszystkich instytucjach, by zakończyć 'coś', co już dawno przestało być miłością. Dlatego wychodzę z założenia, że małżeństwo nie jest konieczne. Jeśli ludzie się kochają, nie potrzebują na potwierdzenie tego obrączek, papierków itp. Są za sobą, bo tego chcą, a w przypadku, gdy poczują, że jednak pomylili się co, do tej drugiej osoby i nie jest ona tą wyśnioną (niektórzy ujawniają swoje prawdziwe oblicze po latach), wówczas bez załatwiania żmudnych urzędowych spraw, można zakończyć to wszystko. Obywa się bez wyciągania brudów na zewnątrz (omija nas podział majątku przy rozwodzie, który zawsze prowadzi do wojny) i rozstać się można nawet w 'przyjaźni'.


