Ale przydatna jest pewność, że Twój partner będzie Tobie wierny. Wiem - zaufanie, te sprawy, ale kogo to obchodzi, kiedy zastanie swojego partnera z jakąś dziwką w łóżku? Dzięki temu papierkowi możesz mu skopać dupę.Agnieszka pisze:Moim zdaniem legalizowanie związków nie jest koniecznością, a jest wręcz zbędne. Jeśli ktoś chce z kimś być nie potrzebuje na to głupiego papierka i przysięgi.
Śmiem twierdzić, że większej bzdury dawno nie czytałem.Agnieszka pisze:Zresztą śmiem twierdzić, że małżeństwo w pewnym sensie zabja uczucia.
Jeśli kochali się naprawdę nie mają wręcz prawa tak myśleć. W innym przypadku byli niedojrzali do miłości. Po prostu.Agnieszka pisze:Ludzie po jakimś czasie nie są ze sobą dlatego, że tego chcą, ale z przyzwyczajenia a nawet obowiązku: "Bo przysięgali miłość aż po grób" itp.
Do tej pory myślałem, że właśnie o to chodzi w związkach. Może się i mylę?Agnieszka pisze:W wielu małżeństwach para jest ze sobą tylko dla samego bycia.
W przypadku przez Ciebie opisanym to nigdy nie było miłością, a zauroczeniem pary gówniarzyAgnieszka pisze:Często bywa tak, że jedno z małżonków chce odejść i poszukać 'nowych wrażeń', bo czuje, że to jednak nie 'to', ale zostaje przy partnerze, nie chcąc włóczyć się po tych wszystkich instytucjach, by zakończyć 'coś', co już dawno przestało być miłością.
Jeśli ludzie się naprawdę kochają nie powinni rozważać takiej możliwości.Agnieszka pisze:Jeśli ludzie się kochają, nie potrzebują na potwierdzenie tego obrączek, papierków itp. Są za sobą, bo tego chcą, a w przypadku, gdy poczują, że jednak pomylili się co, do tej drugiej osoby i nie jest ona tą wyśnioną (niektórzy ujawniają swoje prawdziwe oblicze po latach), wówczas bez załatwiania żmudnych urzędowych spraw, można zakończyć to wszystko. Obywa się bez wyciągania brudów na zewnątrz (omija nas podział majątku przy rozwodzie, który zawsze prowadzi do wojny) i rozstać się można nawet w 'przyjaźni'.


