Instytucja małżeństwa

Awatar użytkownika
AgaD
I am the Special One
Posty: 2918
Rejestracja: 03 mar 2004, 17:12
Reputacja: 0

Post autor: AgaD » 30 gru 2005, 13:00

Tomachos pisze:nie dziwie sie zresztą twoim pogladą, widac ze są kształtowane przez towarzystwo Crying or Very sad
Możesz jaśniej?
chłopaczek pisze:Czego Ci szkoda i co nazywasz patologia?Mowicie tutaj o slubach z milosci i zakladaniu przykladnej rodziny a potem ktos kto broni sakramentu malzenstwa wyskakuje ze wziecie odpowiedzialnosci za nieplanowane dziecko (tak to jest odpowiedzialnosc moze czesto wymuszona ale odpowiedzialnosc) i slub z przyszla matka swojego dziecka jest patologia.
Nie jestem za zawieraniem małżeństw, więc ja jak najbardziej twierdzę, że dziecko nie powinno być wyznacznikiem jeśli chodzi o legalizowanie związku. Jeśli kobieta nie kocha mężczyzny, z którym zaszła w ciążę, nie musi się z nim wiązać tylko dlatego, by dziecko miało rodzinę, bo to małżeństwo i tak prędzej czy później się rozpadnie.
chłopaczek pisze:Co powiesz o pokatnej aborcji zeby pozbyc sie tego jakze przykrego "problemu"?J
Kobieta ma prawo sama decydować o tym czy urodzić dziecko czy też nie. Osobiście nigdy nie posunęłabym się do tego, ale potrafię zrozumieć kobiety, które jednak się decydują na taki krok.
chłopaczek pisze:Bronie tutaj malzenstw zawartych w poczuciu obowiazku i odpowiedzialnosci za malego czlowieczka.Nie slubow pod presja otoczenia albo rodzicow matki dziecka ktorzy zwiazkiem malzenskim chca zapobiec ucieczce faceta.To zwykla obluda.
Decyzja o zawarciu małżeństwa powinna należeś do młodych. W końcu to nie ich rodzice mają wkroczyć w nowy etap życia, więc nie oni powinni decydować o nie swoim życiu. Nie mają takiego prawa.
chłopaczek pisze:prawdziwa milosc nie istnieje jest to zwiazek chemiczny pobudzajacy podobne obszary w mozgu jakie powoduje zjedzenie czekolady.Po pewnym czasie organizm sie uodparnia spadaja rozowe okulary i tak zwane malzenstwa z milosci sie rozpadaja
Nic dodać nic ująć.
chłopaczek pisze:Jedynym ratunkiem dla nich jest przejscie od fazy milosci do fazy przyzwyczajenia ewentualnie strach obojga malzonkow przed samotnoscia (obawa ze nie znajda nowego partnera) lub "scementowanie" zwiazku dzieckiem lub korzysciami (glownie majatkowymi) wynikajacymi z trwania dalej w tym zwiazku.
Masz rację. Miłości nie ma. Najpierw jest zauroczenia, a potem przyzwyczajenie.

Wróć do „Hyde Park”