No Grealish, no party. Oni już w zeszłym sezonie bez (niezbyt)sympatycznego Anglika punktowali jak spadkowicz, zaś z nim w składzie jak potentat. No i jeszcze Martinez w bramce, który po 2 genialnych latach (FA Cup z Arsenalem, CA z Messim, świetny zeszły sezon) w tym sezonie znów wrócił do bycia ogórkiem i puszcza co leci.
Natomiast Gerrard ich nieco ogarnął (świeże spojrzenie, Smith nie wiedział co ma grać bez Grealisha) więc myślę że będą fajnie punktować przez resztę sezonu.



