Ale wiesz że tak można by się licytować w nieskończoność. LeBron wyciągnął ze słabiutkim Cavs z 1:3 na 4:3 w finale przeciwko GSW, czyli współczesnym... Bulls, gdzie w game 7 zanotował wręcz historyczny blok który zadecydował o wygranej. Wielu powie że to mistrzostwo jest warte więcej niż każde z 6 mistrzostw Majkela, który przecież w każdym z finałów grał w drużynie faworytów.
LeBron robił finały ze słabiutkim Cavs, wygrał mistrzostwo z Lakers mając u boku Daviesa i gości z łapanki. Gdzie temu do Jordana, który do póki nie dostał Pippena u boku, nie potrafił przejść nawet 1 rundy playoff, a swoje historyczne legacy zaczął pisać dopiero kiedy zbudowano wokół niego jedyny w tamtych czasach superteam?



