No niestety, najsłabszy mecz Silvany Tirinzoni i jej koleżanek w tym turnieju, zadecydowały endy 5. i 6., gdzie po błędach Paetz i Tirinzoni Japonki najpierw wygrały 4:0 przy swoim hammerze, później przejęły end za jeden punkt i było już 6:2. Później Japonki trochę przeszarżowały i przegrały 0:3, ale w dziewiątym endzie, gdzie przy hammerze Szwajcarek rysowała się szansa na trzy punkty dla mistrzyń świata, Japonki świetnie wybroniły się dwoma podwójnymi wybiciami. Pozostał mecz o brąz ze Szwecją, gdzie trudno wskazać faworytki.



