No niestety, Szwajcarki bez medalu w curlingu, przegrały mecz o brąz ze Szwecją 7:9. Fatalne spotkanie zagrała Alina Paetz, która w kluczowych momentach popełniała brzemienne w skutkach błędy ostatnimi kamieniami (zaledwie 64% dokładności w meczu). Już w pierwszym endzie miała kończący kamień na wygraną za 2 punkty, ale zahaczyła o własnego strażnika, w efekcie zamiast 2:0 dla Szwajcarii było 1:0 dla Szwedek. Później Paetz raz jeszcze zmarnowała okazję do wygranej za 2, a w szóśtym endzie Szwedki wygrały za 3 punkty i prowadziły już 6:2. Szwajcarki miały przy swoim hammerze szansę na wygraną za 3, a nawet 4 punkty, ale Alina znów pomyliła się i skończyło się na dwóch punktach. Na dwa endy przed końcem Szwajcarki przegrywały 4:8 i wydawało się, że już wszystko stracone, ale zdołały wygrać partię za 3 punkty i w ostatnim endzie były spore emocje. Doświadczone Szwedki wykorzystały jednak przewagę hammera i zdobyły brąz.
Obejrzałem też mecz o brąz hokeistów. Słowacy zagrali świetnie i pokonali Szwedów 4:0, pokazując, że nie przypadkiem dostali się do najlepszej czwórki turnieju. Już w pierwszej tercji szwedzki bramkarz Johansson miał dużo pracy, a raz uratował go słupek. W drugiej tercji Słowacy objęli prowadzenie w pozornie niegroźnej sytuacji (gol strzelony z dość ostrego kąta), a następnie podwyższyli prowadzenie w trakcie gry w przewadze. W końcówce trzeciej tercji, kiedy Szwedzi zdjęli bramkarza, nasi południowi sąsiedzi dorzucili jeszcze dwa gole do pustej bramki.



